ŚWIAT NALEŻY DO MNIE. Nie miała pani racji, pani P.

Zanim poleciałam na Islandię i świadomość łatwości, prostoty i piękna niezależności uderzyła mnie prosto w głowę, nie mogłam uwierzyć, że MOŻNA. I choć niegdyś byłam pewna własnych możliwości, ambicji i miałam świat u stóp, złamałam się pod naporem pewnych słów dudniących mi w głowie przez parę lat. Już nie dudnią. I naprawdę, MOŻNA. O tym dziś. *** Miałam w liceum nauczycielkę polskiego, panią P. Prawdziwy kolorowy ptak – bardzo barwna, charyzmatyczna osoba, z ogromną wiedzą, cytująca książki z pamięci, zadbana, o stylu jednak dość… młodzieżowo Continue reading →

Ktoś zlecił ambicji morderstwo.

Tytuł dzisiejszego posta mówi tak bardzo wiele, że mogłabym teoretycznie odpuścić sobie całą treść, a imaginacja moich inteligentnych czytelników zrobiłaby swoje i każdy by wiedział, o co chodzi. (tu zaśmiałam się głupkowato pod własnym nosem i przypomniałam sobie, że wymyślam najdurniejsze, nic niemówiące tytuły postów i muszę się z tym pogodzić.) Jednak nie byłabym sobą, gdybym temat tak wdzięczny do wyrzutu wyrzutów zostawiła sam sobie, więc z radością związaną z wylewaniem goryczy i pomyj napiszę jednak, skąd ten morderczy klimat. Na pewno część z Was Continue reading →

Z wiatrem nie ma, że spadłam z łóżka na głowę. #coldbook 03

Przebudziłam się i prawie natychmiast spadłam gwałtownie z łóżka, a moja ręka sięgająca w kierunku budzika plasnęła smutno o ziemię. Przypomniałam sobie wtedy nagle, że dzięki dzisiejszej nocy boję się wyjść z domu. Moje hostelowe łóżko jest bardzo, bardzo, bardzo wygodne. Nie wiem, czy to właśnie przez tę jego nadzwyczajną wygodność, a może przez przytulność kołdry, miękkośność poduszki lub kiziajność prześcieradła, w każdym razie, śpi mi się na Islandii bardzo dobrze, przy czym w gratisie mój organizm pragnie tego snu absurdalnie dużo. Chodzę przez to Continue reading →

Rozmawiałam z obcym człowiekiem. #coldbook 02

Udało mi się dziś porozmawiać z kimś kompletnie obcym. W dodatku z kimś, kto okazał się być człowiekiem rodem z kosmosu. I było to wspaniałe przeżycie. Na początku muszę wspomnieć, że jestem osobą mocno społeczną. Ekstrawertykiem, można by rzec może nieco górnolotnie. Uwielbiam ludzi, uwielbiam spędzać z nimi czas, ładuję akumulatory, biorąc energię wprost od innych istot ludzkich bez żadnej żenady. Jeżeli chodzi jednak o poznawanie nowych osób, jestem kompletnie wybrakowana w tym aspekcie. „Niezręczna cisza” to moje drugie imię. Będąc wrzuconą w dużą ilość Continue reading →

Jak się nie wybierać na Islandię. #coldbook 01

Zaspałam. Wiedziałam to już w momencie, w którym otworzyłam oczy, bo mój zegar biologiczny zabrzęgolił z całej siły, krzycząc, że z pewnością jest już długo po piątej. Długo, długo po piątej. Przed oczami staje mi mój pociąg na lotnisko, odjeżdżający raźno wraz z wizją lotu na Islandię i pozdrawiający mnie oddalającym się reflektorem, więc wyskakuję z łóżka w panice i patrzę na telefon. Rozładował się. To by wyjaśniało, dlaczego zaspałam. Budzę Lubego krzykiem panicznym, patrzymy na różowy ekran w laptopie. 6:05. Pociąg odjeżdża za 50 Continue reading →

Rozpłakałam się dziś przez brwi.

Rozpłakałam się dzisiaj przez brwi. Powodów właściwie było wiele, i można by rzec, że rozpłakałam się z tego tytułu wielopowodowo, ale brwi przeważyły szalę. A wszystko to dlatego, że dałam się nabrać. Spaliłam się na słońcu. Wiecie, to się zdarza, z tym, że jak ktoś jest alergikiem tak jak ja, to odczuwa to koszmarniej niż reszta świata. Szyja i przeguby w rękach wysypują mi się bowiem alergicznie i okrutnie, początkowo swędząc, boląc i wyglądając strasznie, a końcowo zostawiając na opalonym ciele białe plamy. Jestem w Continue reading →

Jak przetrwać w buszu i na biwaku – poradnik dla opornych

Ostatnimi czasy dane mi było wraz z Lubym i Znajomymi wyruszyć na spływ kajakowy. Charakter spływu był dość surwiwalowy, albowiem zawierał wizję namiotu, śpiworów i przypadkowo napotkanych miejsc biwakowych. Biwakowych bardziej lub mniej, bo braliśmy pod uwagę ewentualne rozbijanie się na dziko. Namiotu rozbijanie, a nie rozbijanie kajaku, ma się rozumieć, choć i to nie było, jak się okazało ostatecznie, do końca oczywiste. Tak czy siak, po prawie tygodniu spędzonym na biwaku w buszu, pływając po Drawie, czuję się zobowiązana stworzyć dla was poradnik biwakowy, Continue reading →